Poniedziałek, 24 lipca 2017. Imieniny Kingi, Krystyna, Michaliny

Nie mają za co żyć - muszą walczyć o wypłaty

2014-05-26 14:47:29 (ost. akt: 2014-05-26 14:48:43)

Bez nich szpital nie mógłby istnieć. I paradoksalnie nie mowa tu o lekarzach, a o kobietach, które każdego dnia dbają, by w na oddziałach było czysto.

Kobiety zostały oszukane, muszą walczyć o należne im wypłaty

Kobiety zostały oszukane, muszą walczyć o należne im wypłaty

Autor zdjęcia: Joanna Sadowska

To one, choć jak same mówią – najniższy personel w szpitalu – swoją pracą przyczyniają się do tego, że szpital może normalnie funkcjonować.Mimo że nie zarabiają „krocia”, to i tak nie otrzymały wypłat. – Pracujemy uczciwie. Już drugi miesiąc jest problem, żeby pracodawca zapłacił. Nie zarabiamy dużo, za co mamy żyć? – mówi w imieniu wszystkich zatrudnionych Izabela Duda.

Dorota Brzostek
d.brzostek@kurierostrowi.pl

„Ekipa sprzątająca” w ostrowskim szpitalu na własnej skórze odczuła działanie nieuczciwego pracodawcy. Kobiety nie otrzymały należnego im wynagrodzenia. W takiej sytuacji znalazły się po raz drugi. Najpierw problem z wypłatą na czas był w kwietniu. Mimo że pracodawca w końcu wypłacił wynagrodzenia, sytuacja powtórzyła się w maju. Kobiety do tej pory nie otrzymały pieniędzy. Powiedzieć, że zostały źle potraktowane, to o wiele za mało. Zostały oszukane, nie mają pieniędzy na rachunki, jedzenie, życie. Na razie żyją w zawieszeniu – nie wiedzą czy uda im się odzyskać ciężko zarobione przecież pieniądze. A żyć trzeba.

Bez grosza na święta

Firma wygrała przetarg ogłoszony przez SPZZOZ w Ostrowi na wykonywanie usług sprzątania. Szczęście w nieszczęściu, że zatrudnione kobiety od razu zareagowały na oszustwa, zaczęły szukać pomocy i działać. – W ogóle trzeba zacząć od tego, że od początku ta firma działała nie tak. Umowy dostałyśmy dopiero po miesiącu pracy – opowiada Małgorzata Zieleniecka – Później przyszedł czas wypłaty. Minął 10 kwietnia, minął 11. W końcu poszłyśmy do dyrekcji z pytaniem, czy szpital może w jakiś sposób na to zareagować. Po interwencji ze strony dyrekcji, przyjechał prezes firmy, obiecał, że jeszcze tego samego dnia prześle pieniądze. Zapowiedziana godzina minęła. Pieniędzy dalej nie było - dodaje. Było to przed świętami, brak zapłaty zmusił kobiety do protestu. – W ramach protestu nie wyszłyśmy na oddziały – mówią. W końcu wypłaty trafiły do pracowników – do części na trzy dni przed Wielkanocą, do kolejnych na jeden dzień, do innych – dopiero po świętach.

Powtórka z najgorszego

Sytuacja powtórzyła się w maju. Dni mijają, a wypłat jak nie było, tak nie ma. – Do dzisiaj nie dostałyśmy pieniędzy. Próbowałyśmy kontaktować się z szefem, nie dopowiada. Napisałyśmy maila, że jeżeli nie dostaniemy wypłat, wstąpimy na drogę sądową – mówi Teresa Olszewska. Pracownice nie mają nawet pewności, czy miały opłacane składki ZUS. – Najłatwiej jest oszukać tego najbiedniejszego, tego który i tak nie ma. Tylko co my mamy powiedzieć dzieciom, rodzinom? Za co żyć? Wiele z nas ma trudne sytuacje życiowe – dodaje. W efekcie, 12 maja, ekipa powiedziała dość i po raz kolejny nie wyszła na oddziały.

Umowa rozwiązana

Protest przyniósł jedno rozwiązanie – zaprzestanie wykonywania usług przez firmę przełożyło się na to, że umowa pomiędzy nią a szpitalem została rozwiązana. - My firmie płaciliśmy za wykonanie usługi, a oni nie płacili swoim pracownikom. Pracownicy protestowali, a myśmy to potraktowali jako zaprzestanie wykonywania umowy, bo nie było sprzątane. W efekcie umowa się automatycznie rozwiązała – wyjaśnia dyrektor SPZZOZ Andrzej Sawoni. Obecnie wykonywanie usług przejęła firma, która zajmowała się tym poprzednio, ale ostatni przetarg przegrała. – Realizacja umowy jest zgodna z wymogami ustawy o zamówieniach publicznych. W moim odczuciu ta ustawa jest dalece niedoskonałą. Z poprzednią firmą współpracowało nam się dobrze, ale nie wygrali przetargu. Teraz wykonywaniem usług zajęła się właśnie ta firma. Podpisałem z nimi umowę na 36 dni. Do tego momentu ogłosimy nowy przetarg. W szpitalu jest więc cały czas sprzątane. Zagrożeń w związku z protestem nie było – dodaje. Dodatkowo szpital na firmę nałożył 160 tys. zł kary i nie zapłacił za ostatnie świadczenia.

Czyści jak łza

„Jesteśmy firmą z wieloletnim doświadczeniem. Z powodzeniem przejmujemy od Szpitali w zarządzanie część personelu (zarówno niemedycznego jak i medycznego). Przeprowadzamy restrukturyzację. Świadczymy Szpitalowi ten sam zakres usługi, tymi samymi pracownikami - w formie outsourcingu. Dzięki zwiększonej efektywności operacyjnej jesteśmy w stanie zaoszczędzić 5%-10%” – tak firma same siebie reklamuje. Piękne słowa brutalnie jednak zderzyły się z rzeczywistością. Oszczędności „na ludziach” to niekoniecznie dobra droga do dobrej współpracy.

Co dalej?

Ostrowski szpital to nie jedyny, w którym po wygraniu przetargu przez tę firmę zaczęły się problemy. Podobnie jest w Chorzowie, Kutnie, Dziekanowie Leśnym. Próbowaliśmy skontaktować się z przedstawicielami firmy, niestety – bezskutecznie, telefonu nikt nie odbiera. Odpowiedzi na telefony i e-maile nie mają też pracownice. – Mało tego, w imieniu prezesa odezwał się do nas jego radca prawny. Zaczął nas straszyć, że to my zapłacimy karę, którą nałożył na firmę szpital. Kara to jedno. Dochodzą jeszcze niezapłacone faktury w hurtowniach. Mimo że to my zostałyśmy oszukane, próbuje się nam wmówić, że poniesiemy jeszcze za to karę! – mówi Małgorzata Zieleniecka. – Wychodzi na to, że firma nic nie zawiniła, a to my jesteśmy winne, że nam nie zapłacono – dodają zgodnie wszystkie oszukane. Niestety, jedyną drogą, która została, by odzyskać należne wypłaty jest droga sądowa. – Dyrekcja szpitala nie ma prawnej możliwości, by zapłacić pracownikom firmy zewnętrznej – mówi Andrzej Sawoni. Pracownice zapowiadają, że o wynagrodzenia będą walczyć. Ciężko pracowały i zostały oszukane. Będą więc walczyć o to, co im należne. – Wystąpimy do Państwowej Inspekcji Pracy. Żadna z nas nie może sobie pozwolić na to, by pracować charytatywnie – dodaje Izabela Duda.

Komentarze (0)

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB